Dacia Logan – miłość od drugiego wejrzenia

Pierwsza odsłona Logana, witana była na europejskim rynku z dużą rezerwą. Nikt nie spodziewał się, jak wielki potencjał kryje w sobie ten niepozorny rodzinny sedan.
Samochód nie powalał na kolana stylistyką, użytymi materiałami czy jakością wykonania, zamiast tego jednak oferował wszystkie podstawowe udogodnienia niezbędne do przemieszczania się z punktu A do punktu B w akceptowalnym wizualnie opakowaniu a to wszystko, okraszone było bardzo niską ceną zakupu i relatywnie dobrymi warunkami gwarancji. 
Pierwsi na Dacii poznali się praktyczni w swej naturze Niemcy, upatrując chyba w Loganie godnego następcy dla niezapomnianego VW „Garbusa”, a później to już jakoś poszło…
Pierwsza generacja Logana przetrwała w produkcji 8 lat, ciesząc się niesłabnącym zainteresowaniem nabywców. Czy debiutujący na polskim rynku w 2013 roku następca ma szansę powtórzyć rynkowy sukces swojego poprzednika?
 
Nadwozie 
Krok naprzód
 
Logan pierwszej generacji był autem dyskusyjnej urody i chyba nikt nie kupował go z powodu walorów estetycznych. Druga generacja jest znacznie bardziej dojrzała stylistycznie i zdecydowanie mniej odstaje designem od rynkowej konkurencji. Ba, można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że właściwie nowy Logan może się nawet podobać! 
Nadwozie Logana drugiej generacji nie ma nic wspólnego  z przypominającym kanciaste pudełko z lekko opiłowanymi krawędziami poprzednikiem. Wręcz przeciwnie, przednie lampy z lekko ciemnym tłem, duża i wyraźnie zarysowana atrapa chłodnicy, modne ostatnio przetłoczenia błotników przednich i tylnych, oraz pokrywa bagażnika i tylne lampy o spójnej stylizacji, przywołującej u mnie osobiście bezpośrednie skojarzenie z Toyotą Corollą poprzedniej generacji. Estetykę nadwozia nowego Logana można określić mianem stonowanej ale w żadnym wypadku nie można zarzucić mu, że zdradza swoim wyglądem bardzo przystępną cenę auta.
Nareszcie nadwozie Logana w żadnym razie nie przynosi ujmy jego właścicielowi a stylistyka auta nie odbiega w niczym od bezpośrednich konkurentów!
 
Wnętrze
Tak wiele za tak niewiele
 
Nowa generacja modeli Logan / Sandero została wyposażona w całkowicie nowe wnętrze. Po otwarciu drzwi do auta, uwagę przykuwa przede wszystkim deska rozdzielcza, o „lata świetlne” nowocześniejsza od tej stosowanej w poprzedniej generacji modelu.
Nadal nie można powiedzieć, że plastiki we wnętrzu Logana są wysokiej jakości ale stylistycznie projektanci Dacii zrobili ogromny krok naprzód. Deska rozdzielcza jest nieco lepsza „w dotyku”, znacząco lepsza jeśli chodzi o estetykę i, co chyba najważniejsze, oferuje przyzwoitą ergonomię obsługi. Na uwagę zasługują zachodzące na siebie, wykonane w nowoczesnym stylu, zegary na desce rozdzielczej, których czytelność nie pozostawia wiele do życzenia. Wadą z punktu widzenia kierowcy są chyba tylko rozwiązania zastosowane w Dacii celem ograniczenia kosztów, jak choćby przycisk klaksonu umieszczony na dźwigni pod kołem kierownicy czy przełączniki sterowania szybami przednimi, umieszczone na konsoli środkowej. Oczywiście w kwestii tylnych szyb sterowanych elektrycznie, inżynierowie Dacii niezmiennie hołdują „sprawdzonemu” rozwiązaniu, umieszczając przełączniki na zakończeniu tunelu środkowego. Mam nadzieję, że kieruję nimi troska o bezpieczeństwo i sprawność fizyczną pasażerów tylnej kanapy, dorosły co się poschyla, to jego, a dziecko zapięte w foteliku, mimo najszczerszych chęci, nie dosięgnie do przełączników.
Oczywiście wnętrze Dacii nie kończy się na desce rozdzielczej i przełącznikach. Trzeba przecież jeszcze na czymś usiąść! Fotele przednie w nowym Loganie można określić jako poprawne, są estetycznie wykonane i relatywnie szerokie. Nie zapewniają może trzymania bocznego jak wyścigowe Recaro ale i Loganowi daleko do rajdówki klasy WRC więc z tym można śmiało się pogodzić. Trudniej natomiast pogodzić się z krótkimi siedziskami przednich foteli, nawet kierowca średniego wzrostu, po kilkusetkilometrowej trasie zaczyna odczuwać zmęczenie spowodowane słabo podpartymi udami, a co ma powiedzieć osobnik o wzroście przeciętnego koszykarza?
Na tylnej kanapie jest o dziwo sporo lepiej, zarówno ilość miejsca nad głową, jak i miejsce na nogi, czy w końcu długość siedziska, są akceptowalne. 
Użytkownicy nowoczesnych samochodów, zwracają bardzo dużą uwagę na ilość i funkcjonalność dostępnych w nim schowków. Na tym polu nowy Logan nie odbiega znacząco od konkurentów, jeden spory zamykany schowek w desce rozdzielczej, kilka mniejszych i większych półeczek, dwa miejsca na kubki w konsoli środkowej i dość obszerne kieszenie w drzwiach - taki bilans mamy z przodu. Oferta dla podróżujących na tylnej kanapie wypada w porównaniu z tym blado, mają do dyspozycji właściwie tylko kieszenie w oparciach przednich foteli i symbolicznej wielkości kieszenie w drzwiach.
Ciekawym rozwiązaniem jest dostępny za dopłatą system Media Nav. Za zaledwie 950 zł nabywca Dacii może otrzymać „multimedialny kombajn” zawierający w sobie ekran dotykowy o przekątnej 7 cali, nawigację satelitarną, radio, odtwarzacz MP3 ze złączem USB i wyjściem AUX oraz moduł bluetooth z zestawem głośnomówiącym. Co najważniejsze, urządzenie ma w pełni funkcjonalne menu w całości w języku polskim! Możliwość obsługi radia i odtwarzacza MP3 fabrycznym sterowaniem umieszczonym na kolumnie kierowniczej - to tylko dodatkowy przyjemny „bonus”. 
Może Dacia Media Nav nie brzmi tak znakomicie jak opcjonalne nagłośnienie Cantona w nowej Skodzie Octavii, może nie wygląda tak „bajerancko” jak elektrycznie wysuwany ekran w Giuliettcie, ma jednak jedną niezaprzeczalną zaletę. Absolutnie żaden producent samochodów na naszym rynku (prócz Renault, które można kupić z bliźniaczym systemem), nie oferuje urządzenia o podobnych możliwościach za choćby zbliżoną cenę. Tu Dacii (i Renault) należą się duże brawa!
Szczególnie, że system nie tylko nieźle wygląda i tanio kosztuje ale także dobrze działa! Nawigacja prosta i przejrzysta, znakomicie i optymalnie prowadzi do niemal każdego celu, nawet jeśli jest on na krańcu Bieszczad, co ważne, wskazania są bardzo czytelne. Radio znakomicie odbiera fale, odtwarzacz muzyki działa poprawnie, choć jakość fabrycznych głośników nie powala na kolana. Konfiguracja telefonu i działanie fabrycznego zestawu głośnomówiącego również nie rozczarowuje.
Podsumowując, wnętrze jest już znacznie mniej spartańskie niż w Loganie poprzedniej generacji a ilość miejsca dla pasażerów i materiały użyte do jego wykończenia można uznać za wystarczające. Tak naprawdę to wszystko czego nabywca wymaga od samochodu, którego cena w wersji podstawowej zaczyna się od kwoty 29 900 zł… 
 
Zawieszenie i układ napędowy
Można? Można, a nawet trzeba!
 
Mając pewne doświadczenia z prowadzeniem Logana pierwszej generacji, miałem mniej więcej sprecyzowaną wizję czego mogę się spodziewać po następcy. 
Myślałem sobie: „pewnie będzie niezbyt szybko, niezbyt płynnie, średnica zawracania rodem ze Stara z przyczepą a na zakrętach będzie bujało jak na statku podczas sztormu”. Jak pokazało 1000 km spędzone za kierownicą nowego Logana, myliłem się. 
Testowa Dacia wyposażona była w nowoczesną jednostkę 0.9 TCE. Trzycylindrowy, turbodoładowany benzynowiec generuje ze swej symbolicznej pojemności 90 KM, co jest wynikiem jeszcze kilkanaście lat temu niemal niewyobrażalnym i spotykanym wyłącznie w jednostkach wyczynowych. Dzięki takim parametrom, auto radzi sobie na drodze bardzo dzielnie, nie tylko w mieście, ale też na długich trasach. Co prawda, precyzja pracy skrzyni biegów trochę nie idzie w parze z możliwościami jednostki napędowej lecz po przyzwyczajeniu się do tego niedostatku, w niczym nie przeszkadza on kierowcy Logana.
Pochwalić należy spalanie jednostki 0.9 TCE, przynajmniej w ruchu pozamiejskim. Wynik 5 do 5,5 litra benzyny na każde 100 przebytych kilometrów jadąc spokojnie w trasie, nie jest dla tej jednostki niczym niezwykłym. W mieście oczywiście już tak rewelacyjnie nie jest i dynamiczna jazda będzie owocować spalaniem w okolicach 8 l /100 km, czy tego chcemy czy nie. Na szczęście podobne silniki konkurencji, wbrew folderom reklamowym, wcale nie osiągają lepszych rzeczywistych wyników spalania.
Oszczędni użytkownicy nowego Logana, zapewne i tak nie będą chcieli nawet spojrzeć na nowoczesny silnik TCE i bez wahania zrezygnują z jego lepszej dynamiki na rzecz wolniejszego, sprawdzonego i relatywnie bezawaryjnego 75 konnego 1.2 16V oferowanego w opcji z fabrycznym gazem.
Jeśli chodzi o zawieszenie nowego Logana, jest ono wyraźnie nastawione na komfort jazdy. Samochód łagodnie tłumi nierówności, co miałem okazję znakomicie sprawdzić, na bocznych bieszczadzkich drogach, niejednokrotnie „zapomnianych przez Boga i ludzi”. Duży prześwit, niespotykany właściwie w nowoczesnych autach osobowych, to kolejna cecha, która predysponuje Logana do wykorzystania w trudniejszych warunkach, auto doskonale radzi sobie z dziurami i głębokimi koleinami…
…jeśli jednak komuś nadal byłoby mało prześwitu, bo przykładowo postanowił zostać przedstawicielem handlowym z rejonem działania Afryka, polecam wówczas skierować swą uwagę na nową Dacię Sandero Stepway. Wyraźny postęp widać w układzie hamulcowym nowego Logana. Poprzednik miał bardzo przeciętne hamulce,  nowy model zatrzymuje się dokładnie tam, gdzie sobie tego życzymy i naprawdę trudno powiedzieć złe słowo o wydajności jego układu hamulcowego.
W zakresie układu jezdnego i zawieszenia, nowy Logan nie ma się czego wstydzić, nie odstaje znacznie od swoich najważniejszych konkurentów. Hm, konkurentów? Właściwie najbliższą kontrofertą dla Logana z fabryczną instalacją lpg jest Skoda Rapid, która w najtańszej wersji z fabrycznym lpg została wyceniona na blisko 48 000 zł. To o prawie 12 000 więcej niż Logan 1.2 16V w wersji Ambiance z lpg! Jeśli chcielibyśmy aby powyższe wersje zostały wyposażone w klimatyzację, udaje nam się nieco zbić różnicę cenową i wynosi ona „tylko” 10 000 zł na korzyść Logana. Jednak to nadal dziesięć tysięcy złotych! Dla przeciętnego nabywcy nowego samochodu w Polsce – przepaść cenowa.
Jak byśmy nie liczyli zatem, nowy Logan nadal jest najlepiej moim zdaniem skalkulowaną ofertą samochodu z fabrycznym lpg na naszym rynku.
 
Podsumowanie
Kolejny prawdziwy samochód dla ludu.
 
Ferdinand Porsche, choć urodził się na terenie Austro-Węgier, większą część życia spędził w Niemczech i to właśnie Niemcy są zawsze postrzegane jako kolebka „auta dla ludu”.  Od czasu narodzin kultowego „Garbusa” minęło kilkadziesiąt lat i w samochodach marki Volkswagen, coraz trudniej doszukać się nawiązań do ich historycznych korzeni, zawartych choćby w nazwie. 
A jednak natura nie znosi próżni, „lud” nadal istnieje i domaga się dla siebie aut, możliwie prostych i niezawodnych urządzeń, które umożliwiają przemieszczanie się z punktu A do punktu B, świadczy o tym choćby sukces sprzedażowy aut Dacii na wymagającym, niemieckim rynku. 
Liczący się producenci, zdają się jednak być głusi na wołania owego ludu. Wyjątkiem okazało się być Renault, które objawiło się ludowi pod postacią wspieranego francuskim know-how, postkomunistycznego rumuńskiego producenta samochodów Dacia i dało „Ludowi” to co mu było naprawdę potrzebne. A lud? Cóż miał zrobić? Jeśli tylko umie liczyć, dawno udał się do salonów po kolejną generację Logana, bo za te pieniądze, po prostu nie da się kupić nic lepszego!
 
 
Zdjęcia: Ireneusz Krysa