Skoda Rapid – między klasami

Nazwa Rapid nie jest w gamie aut Skody niczym nowym. Już w latach 30-tych XX wieku w ofercie producenta występował model pod tą nazwą. Większości czytelników jednak, nazwa Skoda Rapid kojarzy się zapewne z dwudrzwiowym modelem w nadwoziu Coupe, produkowanym w Czechosłowacji w latach 80-tych ubiegłego stulecia. Ówczesny Rapid (na niektórych rynkach oferowany pod nazwą „Skoda Garde”), dzięki nietypowemu nadwoziu był w owym czasie jednym z ładniejszych samochodów z bloku Państw socjalistycznych, dla wielu będąc prawdziwym obiektem pożądania.
 
 
Pomimo, iż wprowadzona do produkcji w 2012 roku Skoda Rapid nazwę „odziedziczyła po przodkach”, jest w stosunku do nich modelem prezentującym zupełnie nową koncepcję.
 
Nadwozie
Stylistyka i funkcjonalność – wyważone połączenie.
 
Nowy Rapid jest przedstawicielem odmienionej koncepcji designu samochodów Skody. Stylistyka nawiązuje nieco do obecnej generacji Superba, będąc jednocześnie rynkową zapowiedzią kształtów nowej Octavii, debiutującej w Polskich salonach sprzedaży w niecały rok po Rapidzie. Stylistyka modelu wyróżnia się ostrymi liniami nadwozia i przednimi lampami optycznie zespolonymi z linią atrapy chłodnicy. 
Nadwozie nowej Skody nie może wywoływać reakcji bliskich ekstazie ale też ze świecą trzeba by szukać osoby, której by się ono zdecydowanie nie podobało. O stonowanej i eleganckiej stylistyce nadwozia można powiedzieć jedno – dobra, solidna robota.
Także praktyczność nie pozostawia nic do życzenia, zajmowanie miejsc w środku nie jest problematyczne, 5 drzwiowe nadwozie typu liftback z ogromną pokrywą bagażnika, zapewnia nie tylko łatwy załadunek bagażu ale też dba o możliwość przewiezienia imponujących przedmiotów jak np. duży telewizor czy dwa rowery, oczywiście po złożeniu tylnej kanapy. To wszystko, przy zachowaniu klasycznej linii nadwozia, optycznie bardzo zbliżonej do sedana. 
Telewizyjny spot reklamowy nowej Skody, przedstawiający statecznego ojca rodziny, używającego Rapida w roli „wielozadaniowego wozu bojowego” przy organizacji imprezy urodzinowej (?) dla swojej córki, nie jest ani trochę przesadzony. Ten samochód rzeczywiście jest w stanie przewieźć w swoim przepastnym wnętrzu wszelkie dobra potrzebne w codziennym życiu przeciętnej rodzinie, jednocześnie nie przysparzając właścicielowi wstydu w nietypowych momentach, gdy na przykład zachodzi potrzeba by, jak w reklamie, wykorzystać go jako mobilną dyskotekę…
 
W założeniach producenta Rapid ma być uzupełnieniem oferty i wypełniać lukę pomiędzy mniejszą Fabią a większą Octavią, umożliwiając jednocześnie nowej Octavii, „przybranie nieco na wadze” i bardziej zdecydowany atak na „klasę Passata”.
 
Wnętrze
Bezkresne przestrzenie!
 
Po zajęciu miejsca we wnętrzu najmłodszego dziecka Skody jedno jest pewne, w zakresie przestrzeni w przedziale pasażerskim, trudno mu w tym segmencie dorównać! Pomimo zwartych gabarytów zewnętrznych Rapida, ilość miejsca w środku jest po prostu nieprawdopodobna. Zarówno na przednich siedzeniach, jak i na tylnej kanapie, pasażerowie mają nieprzeciętnie dużą ilość miejsca na nogi. Także długość siedzisk foteli i tylnej kanapy jest wystarczająca, aby zapewnić dobre podparcie ud i brak zmęczenia nawet na dłuższych trasach. 
Wersja wyposażeniowa testowanej Skody, to Ambition, wypośrodkowana pomiędzy podstawową Active a najwyższą – Elegance, oferuje tak naprawdę wszystko, co może być potrzebne kierowcy, dodatkowo z wnętrzem w stonowanym czarnym kolorze, wygląda naprawdę atrakcyjnie. 
Deska rozdzielcza Rapida, wizualnie kojarzy się jednoznacznie i natychmiastowo z Volkswagenem Passatem VI generacji, co nie tylko dodaje autu prestiżu ale też powoduje u kierowcy samochodu złudzenie podróżowania autem dużo wyższej klasy, niż jest to w rzeczywistości.
Pochwalić należy doskonalą czytelność wszystkich wskaźników i wysoką ergonomię doskonale rozmieszczonych przełączników. Także fabryczne radio „Swing”, zamontowane w testowanej wersji, oferuje dużą intuicyjność obsługi i bardzo przyzwoite brzmienie, jak na produkt fabryczny, nie wymagający astronomicznej dopłaty.
Dodatkowym atutem Rapida jest niezłe wyciszenie wnętrza, nawet przy prędkości 140 km/h poziom hałasu ze strony układu napędowego czy oporów powietrza, pozostaje na akceptowalnym poziomie, pasażerowie nadal mogą w miarę swobodnie prowadzić rozmowę.
 
Oczywiście, w myśl powiedzenia „nikt nie jest doskonały”, także i twórcom Rapida nie udało się uniknąć w jego wnętrzu pewnych niedociągnięć. Należą do nich przede wszystkim: źle wyprofilowane oparcia przednich foteli w górnej, środkowej części, przez co przednie fotele nie zapewniają wygodnego podparcia dla pleców, rozczarowująca nieco szerokość wnętrza i skromna ilość miejsca nad głowami pasażerów tylnej kanapy. 
Rzucają się w oczy także oszczędności poczynione w zakresie wykończenia, plastik użyty we wnętrzu Skody mimo, że wizualnie ładny, jest twardy jak skała, naprawdę trudno znaleźć drugie tak nieprzyjazne pod tym względem wnętrze wśród konkurentów, dodatkowo drażni mała ilość elementów tapicerowanych na boczkach drzwi, tam gdzie chcielibyśmy trafić łokciem na miękką tkaninę, trafiamy na „kamienne” pole plastiku. 
Jednak wszystkie powyższe wady, nie są w stanie zagrozić ogólnemu obrazowi wnętrza nowego Radpida i można spodziewać się, że zostaną poprawione przy okazji pierwszego liftingu modelu, jeśli chodzi o wnętrze, Skoda nie ma się tak naprawdę czego wstydzić.
 
Zawieszenie i układ napędowy
GTI bez emblematu
 
W tej części tekstu można zacząć od wszystkiego ale w przypadku testowanego Rapida, grzechem byłoby nie zacząć od silnika! Pod maską testowanej Skody pracowała jednostka 1.6 TDI o mocy 105 KM. Na papierze nie jest to może imponująca wartość ale w rzeczywistości stosunkowo mało ważący Rapid, po prostu „katapultuje” się do przodu przy zdecydowanym obchodzeniu się z pedałem przyspieszenia. W dynamicznej jeździe samochodem pomagał też fakt, że w testowanym egzemplarzu pedał przyspieszenia, nie wiedzieć czemu, pracował w systemie 0/1 albo pozwalał na spokojne przyspieszenia albo wymuszał wdepnięcie go w podłogę, co momentalnie zrywało Skodę do biegu. Chyba żadnemu z testujących, nie udało się wyczuć momentu „pośredniego” w pracy pedału gazu. Co ciekawe, pomimo dynamicznej jazdy, auto w czasie testu zużywało paliwa „tyle co nic” i średni wynik w okolicy 6,5 litra ON na 100 km był do osiągnięcia w skutej kilkunastostopniowym mrozem, zakorkowanej Warszawie!
Także skrzyni biegów ciężko cokolwiek zarzucić, może poza tym, że przy silniku o takich możliwościach, skrzynia mogłaby być 6-cio biegowa, niestety, zapewne względy ekonomiczne przesądziły o zastosowaniu przez producenta przekładni posiadającej 5 przełożeń do jazdy do przodu.
Także układ hamulcowy i zawieszenie testowanej Skody, zrobiły na testujących dobre wrażenie. 
Hamulce Rapida są bardzo skuteczne, niestety praca pedału hamulca (podobnie jak gazu), wymaga przyzwyczajenia i właściwie każde pierwsze hamowanie z większej prędkości w warunkach miejskich, kończyło się dla kierowców testowych ocieraniem potu z czoła, po przeżytej i wizji „zacumowania” w bagażniku poprzedzającego pojazdu. O ile hamulce Rapida są bardzo skuteczne, o tyle ma to miejsce tylko przy założeniu, że „zdepczemy” pedał hamulca przy hamowaniu, wyjątkowo bezlitośnie.
Zawieszenie testowanej Skody pracuje bardzo poprawnie i stanowi wzorcowy wręcz kompromis, dobrze tłumi nierówności a jednocześnie zapewnia dużą stabilność nawet na stosunkowo szybko pokonywanych zakrętach. To nam się podoba!
 
Podsumowanie
 
Skoda Rapid jest niemal skazana na sukces. Samochód naprawdę ma wiele niezaprzeczalnych zalet – dobrze postrzeganą i lubianą markę, atrakcyjną, choć stonowaną stylistykę, obszerne wnętrze i przeogromny bagażnik, dobrą ergonomię wnętrza i inne. 
 
Niestety, cieniem na tym wszystkim kładzie się jedna istotna wada – cena auta. 
Cennik Skody Rapid, rozpoczyna się od 47 950 zł, co jak za bardzo skromnie wyposażone auto w wersji Active z równie skromnym silnikiem 1.2 MPi o mocy 75 KM, jest kwotą niemałą. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że „pakiet Komfort” zawierający „słabogrające” radio „Blues” i klimatyzację manualną, kosztuje zaledwie 1600 zł, nawet jeśli pamiętamy o tym, że upust 4700 zł jest dla nabywcy Rapida obowiązkowy jak „kawa i WZ-ka” w pewnym starym, polskim filmie, nadal otrzymujemy nie pozbawione przecież bezpośredniej konkurencji autko, za kwotę blisko 45 000 zł. To moim zdaniem o dobre 5000 zł za dużo w stosunku do podobnych ofert na rynku a w tej klasie pojazdów, dla potencjalnych nabywców to przecież przepaść…