NISSAN MICRA 1.2 TEKNA – po japońsku poprawna

W internetowych testach Nowy Nissan Micra często zdobywa przeciętne noty. Niektórzy dziennikarze otwarcie go ganią, większość zachowuje wobec niego dystans i wykazuje ambiwalentny stosunek, jest też oczywiście grupa, która otwarcie chwali to zgrabne miejskie autko. Dzięki uprzejmości Polskiego Oddziału marki Nissan, mogliśmy na własnej skórze przekonać się, ile warta jest nowa Micra i zdecydować, do której grupy chcemy należeć. 

 
 



Nadwozie

W duchu poprzednika

Nadwozie Micry obecnej generacji jest bezpośrednią kontynuacją koncepcji poprzedniego modelu. Z tym jednak zastrzeżeniem, że obecna stylistyka modelu jest znacznie grzeczniejsza i mniej odważna. To akurat moim zdaniem bardzo dobrze, bo autko może się podobać większej grupie osób, zachowując przy tym nadal sporo indywidualizmu wizualnego. Przód pojazdu jest bardziej stonowany, zrezygnowano z przednich reflektorów, przypominających nieco „wybałuszone ślepia” żaby, atrapa chłodnicy i wygląd przedniego zderzaka nadążają za aktualną modą, linia boczna nadwozia także trafia w aktualne trendy a w stosunku do poprzednika, ma ładniej wygładzone przetłoczenia. W tylnej części nadwozia przetłoczenia również zostały wygładzone a spojler nad tylną szybą, optycznie dodaje autku dynamiki. Obecna generacja Micry pokazuje, że Nissan chętnie uczy się na błędach, auta nie można nazwać awangardowym i typowo kobiecym, bo w obecnym, stonowanym kształcie, mały Nissan znajduje uznanie także u kierowcy płci „brzydszej”. Oczywiście aktualny produkt japońskiego producenta zachował wszystkie zalety poprzedniczek, nadal dzięki niewielkim gabarytom i dużej zwrotności, jest wymarzonym środkiem lokomocji w zatłoczonym mieście, właściwie wszędzie można go zaparkować i przy tym móc z niego wysiąść! Drzwi boczne otwierają się wystarczająco szeroko, umożliwiając wygodna wsiadanie nie tylko na przednie siedzenia, a duże lusterka zewnętrzne, gwarantują doskonałą widoczność. To się chwali!

Wnętrze

Japońska rzetelność

W tej klasie samochodów zasadniczo trudno spodziewać się fajerwerków, zarówno w kwestii obszerności wnętrza, jak i w zakresie ilości miejsca dla podróżujących autem. Trzeba jednak Micrze oddać honor, w obu tych kwestiach autko jest naprawdę niezłe!
Mały Japończyk jest jednym z najmniejszych samochodów w swojej klasie a mimo to, pasażerowie auta naprawdę nie mają powodów do narzekań. Na przednich siedzeniach ilość miejsca jest w zupełności wystarczająca, nawet dla osób o wzroście powyżej średniego, na tylnej kanapie można śmiało uznać, że również jest przyzwoicie, oczywiście przy założeniu, że nie próbujemy „upychać” tam trójki dorosłych osób. Wadą są dość krótkie siedziska foteli, jednak w żaden sposób nie przeszkadza to w typowo miejskiej eksploatacji. Bagażnik o pojemności 265 litrów, jaki udało się wygospodarować projektantom Micry, nie rzuca na kolana ale przy niewielkich wymiarach zewnętrznych autka, należy go chyba uznać za satysfakcjonujący. W testowanej wersji Tekna, zaskakuje bardzo dobra jakość i przy tym przyjemna w dotyku faktura, zastosowanych materiałów tapicerskich. Producenci europejscy, dawno temu zapomnieli już chyba o tym, że sprzedając klientowi niedrogi, miejski samochód, wcale nie trzeba wciskać mu na siłę tapicerki z materiału o jakości tak tandetnej, że pomielone szmaty z recyclingu wyglądałyby lepiej. Nissan nadal pamięta, jak przyjemne i ładne dla oka materiały stosowano w autach klika-kilkanaście lat temu i co najważniejsze, nadal z powodzeniem takowe stosuje w swoich samochodach!
Plastiki użyte do wykończenia „miejskiego” Nissana są co prawda dość twarde ale za to sprawiają wrażenie dość solidnych i odpornych na eksploatację. Gorzej ma się sprawa z niektórymi przyciskami we wnętrzu auta, o ile te na konsoli środkowej nie wzbudzają złych skojarzeń, o tyle przyciski umieszczone na kole kierownicy, swoją jakością wykonania i przyjemnością obsługi, przywodzą mi na myśl chyba tylko tanie, dalekowschodnie podróbki ipoda…
Na szczęście, jakby dla równowagi, sam wieniec kola kierownicy bardzo przyjemnie leży w dłoni, a skóra użyta do pokrycia jego powierzchni jest dobrej jakości.
Manewrowanie Micrą, dzięki wygodnej kierownicy i wspomaganiu o odpowiedniej sile, nie sprawi problemów nawet filigranowej kobiecie. Także praca dźwigni zmiany biegów jest precyzyjna a sama gałka zmiany biegów, dobrze leży w dłoni.
Wnętrze Micry ma też jedną, być może najważniejszą zaletę, z miejsca kierowcy bardzo dobra widoczność jest niemal we wszystkie strony, co zapewnie bezpieczeństwo kierowcy, pasażerom, a także innym uczestnikom ruchu. Projektanci większości aut europejskich tej klasy, w pogoni za modą, dawno zapomnieli, że w aucie z założenia miejskim, to czy widzimy pieszego na przejściu dla pieszych skręcając w prawo lub w lewo, ma zazwyczaj większe znaczenia dla kierowcy, niż posiadanie kolejnego „klimatyzowanego schowka na okulary”. To miło, że pragmatyczni Japończycy pamiętają o takich szczegółach.

Zawieszenie i układ napędowy

Może być szybko ale nie będzie rajdowo

Może być szybko ale nie będzie rajdowo Oferta silnikowa, skierowana do nabywców nowej Micry „oszałamia”, na nabywców czeka…
…jeden trzycylindrowy silnik benzynowy, który w zależności od preferencji, można nabyć w wersji wolnossącej (80 KM) lub doładowanej kompresorem (98 KM).Nie jest to przesadnie duży wybór. Należy natomiast wspomnieć, że japoński maluch daje możliwość zakupu pojazdu wyposażonego w automatyczną, bezstopniową przekładnię typu CVT, w obu wersjach silnikowych. Ten fakt może być niewielkim pocieszeniem. Czas przejść od danych z folderu reklamowego do rzeczywistości, bo ona prezentuje się nieco lepiej niż skromna oferta silnikowa. W testowanym aucie pod maską pracowała wolnossąca jednostka napędowa, zestrojona z przekładnią manualną. Moc 80 KM, podawana przez japońskiego producenta, jak i osiągi pojazdu, nie odbiegają właściwie od oferty czołowych europejskich konkurentów. Tylko na papierze. W rzeczywistości w czasie przeprowadzonej przez nas próby drogowej okazało się, że Renault Clio z silnikiem 1.2 16V 75 KM (wersja dwumiejscowa VAN – zatem znacząco lżejsza od wersji osobowej), pomimo brutalnego wciskania pedału gazu w podłogę, żadną siłą nie jest w stanie dogonić rączej Micry! Zarówno w przyspieszaniu ze startu zatrzymanego, jak i w próbach elastyczności na 4 i 5 biegu, mały Japończyk „utarł nosa” europejskiemu konkurentowi, a różnice w każdym przypadku były znaczne.
Niestety, w parze z dynamicznym i chętnym do przyspieszania silnikiem, nie idą znakomite właściwości trakcyjne. Mały Nissan pokonuje zakręty w sposób zaledwie „poprawny”, zatem „domorośli rajdowcy” powinni omijać go szerokim łukiem podejmując decyzje zakupowe. Oczywiście auto prowadzi się bezpiecznie, pokonuje zakręty bez problemu i nigdy nie zawiedzie zrównoważonego kierowcy, ale szaleństwa za kierownicą Micry i jazda pseudo sportowa na łukach, nie są dobrym i godnym polecania pomysłem. Hamulce za to, Micra ma bardzo skuteczne, a samo działanie układu i dozowanie siły hamowania, jest przyjemne i przewidywalne.

Podsumowanie

Nowy Nissan Micra jest samochodem pełnym kontrastów, może wzbudzać mieszane uczucia i nie da się podsumować go jednym krótkim zdaniem. Stylistycznie jest zachowawczy w porównaniu z poprzednikiem ale też trudno wytknąć mu jakąkolwiek brzydotę. Ma wystarczającą ilość miejsca dla podróżujących w środku i jednocześnie przeciętnych gabarytów bagażnik. Nie ma szerokiej oferty jednostek napędowych. Nie wzbudza zachwytów większości dziennikarzy motoryzacyjnych i łatwo wytykać mu niedostatki w stosunku do europejskich przeciwników ale…
…no właśnie ale! Jest przy tym wszystkim, niezależnie od miejsca jego produkcji, „japończykiem z krwi i kości”, ergonomicznym i przyjaznym dla kierowcy, dobrze wyciszonym, racjonalnie skonstruowanym, dość solidnie wykończonym i wygodnym w prowadzeniu. Miłośnicy motoryzacji europejskiej zapewne odrzucą Micrę w swych poszukiwaniach. Jeśli jednak, ktoś chociaż raz w życiu miał jakiś samochód rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni i tęskni za tym doświadczeniem, kupi Micrę bez wahania, bo już od pierwszego zajęcia miejsca w aucie, poczuje się „jak w domu”.