Dacia Lodgy – przeciętniak za nieprzeciętną kasę

Samochody rodzinne typu van w ostatnich latach robią oszałamiającą karierę i niemal każdy szanujący się „ojciec rodziny”, widzi siebie za kierownicą tego typu auta…
…no, może nie zawsze jest to do końca jego suwerenna decyzja i wielu Panów chętniej widziałoby się za kierownicą jakiegoś gorącego „hothatcha”, ale w końcu czegóż się nie robi, aby zaspokoić oczekiwania swojej piękniejszej połowy i reszty rodziny?
Największą przeszkodą w zakupie nowego samochodu typu van, jest zazwyczaj zasobność portfela nabywcy. To zjawisko jest szczególnie łatwe do zaobserwowania w Polsce. Tu z pomocą przychodzi Dacia – producent najtańszego na europejskim rynku 7-miejscowego vana – Lodgy.
Postanowiliśmy sprawdzić, co może zaoferować nam fabrycznie nowa Dacia Lodgy, kupiona za równowartość pięcioosobowego miejskiego auta któregoś z renomowanych producentów…
 

Nadwozie

To nie wybory miss

Jaka jest Lodgy, każdy widzi. Trudno posądzić ją o niezwykłą urodę ale nie jest też szczególnie brzydka. Ot, taka sobie przeciętna. Cięcie kosztów przy projektowaniu, jest za to widoczne gołym okiem. Konstruktorzy Lodgy, zgodnie z polityką producenta, starali się wykorzystać jak najwięcej elementów z innych modeli Dacii, dzięki temu udało im się uzyskać poprawny wizualnie samochód i zachować niewielkie koszty jego zaprojektowania i wytworzenia. Nadwozie Lodgy wyposażono w 4 dość duże i szeroko otwierające się drzwi oraz ogromną tylną klapę. Dzięki temu łatwo do niej wsiąść i zapakować swój bagaż. Trochę razi przeciętna jakość wykończenia samochodu i użytych do jego produkcji materiałów. Granatowy lakier niemetalizowany jest bardzo miękki, przez co samochód bardzo łatwo się rysuje, a uszczelki otworów drzwiowych potrafią być mocno odkształcone zaledwie po pół roku użytkowania! Także spasowanie elementów nadwozia pozostawia nieco do życzenia, w testowanym egzemplarzu, poprawne zamknięcie drzwi kierowcy za pierwszym razem i bez mocnego trzaśnięcia, było absolutnie niewykonalne. Możemy sobie wyobrazić, jak będą się one zamykały po 10 latach eksploatacji. Z uwagi na swoje gabaryty zewnętrzne, Lodgy jest też dość wrażliwa na podmuchy bocznego wiatru. Jadąc samochodem po autostradzie, trzeba się bardzo w związku z tym pilnować. Trudno napisać coś więcej o zewnętrznych przymiotach testowanego auta, może dlatego, że tak naprawdę najważniejsze dla jego nabywców jest to, co kryje się w środku.

Wnętrze

Przepastne jak szafa babuni

Oceniając walory wnętrza Dacii Lodgy i pozostając przy tym obiektywnym, ciśnie się na usta stwierdzenie, że zawsze będziemy oceniać go przez pryzmat jego ceny. Kto naprawdę potrzebuje takiego pojazdu i zależy mu na kupiemiu go fabrycznie nowego, będzie skłonny wiele wybaczyć swojemu nabytkowi. Policzmy zresztą, Lodgy w wersji podstawowej, kosztuje 37 900 zł. Za tą cenę nabywca otrzymuje fabrycznie nowy samochód, a jego wnętrze oferuje miejsce dla 5 osób i 827 litrów (słownie: osiemset dwadzieścia siedem!) bagażnika!!! Testowany model to 7-miejscowa wersja Ambiance, wyposażona w najdroższy w ofercie silnik wysokoprężny 1.5 DCI o mocy 90 KM, oraz opcjonalną klimatyzację. Za to wszystko rumuński producent winszuje sobie równe 54 850 złotych. Chcąc kupić np. 7-miejscowego Renault Grand Scenica, w najtańszej wersji wyposażeniowej z silnikiem diesla, wydamy…
…88 400 zł, sporo mniejszy VW Touran, również w wersji 7-miejscowej, to już wydatek na poziomie ponad 91 000 zł!
Stąpając twardo po ziemi i kierując się ograniczonym budżetem, można wybaczyć Lodgy nieosłonięte elementy we wnętrzu, mało estetyczne i twarde plastiki, pokrętła i manipulatory rodem z „renówek” produkowanych w połowie lat 90-tych, średniej jakości materiały tapicerskie czy utrudnione zajmowanie miejsc w 3 rzędzie siedzeń. Nawet, mówiąc wprost, kretyńskie z punktu widzenia ergonomii (ale zgodne z dawnym francuskim trendem) umieszczenie przycisku klaksonu na dźwigni od sterowania światłami, można Dacii wybaczyć. Dlaczego? Bo nie ma na naszym rynku drugiego auta, w zbliżonej chociaż cenie, w którym bez problemu pomieścimy liczną rodzinę, dopychając nawet trochę bagażu i udamy się w drogę. W kategorii stosunek ilości oferowanego miejsca w środku do ceny, Lodgy jest mistrzem nie do pobicia. Niestety, skupienie się tylko na kryterium cenowym, niesie za sobą także wady, które wybaczyć trudno. Największą z nich jest słaba wydajność termiczna fabrycznego nawiewu w stosunku do kubatury wnętrza. Pasażerowie ostatniego rzędu siedzeń cierpią na tym najbardziej. W lato upał dokucza im przez długi czas od rozpoczęcia podróży, zimą zaś, jadąc z Warszawy do Krakowa, dopiero za Radomiem temperatura w ich okolicy staje się prawie znośna. Na przyjemne „ciepełko” nie mogą liczyć wcale, niezależnie od długości trasy. Także fotele nie są najmocniejszą stroną Lodgy, o trzymaniu bocznym nie może być w ich przypadku mowy, a na trasach dłuższych niż 400 kilometrów, okazują się być przeciętnie wygodne. Pochwalić trzeba natomiast siedzenia 3 rzędu, w porównaniu z innymi autami o podobnej koncepcji, miejsca na nogi dla pasażerów jest więcej, przez co siedzi się im stanowczo wygodniej.

Zawieszenie i układ napędowy

Trzyma poziom…
 
…marki, czyli nie zaskakuje niczym nowym lub niespotykanym w innych modelach producenta. Układ kierowniczy jest przeciętnie precyzyjny, zawieszenie miękkie a hamulce, zaledwie wystarczające. Lodgy absolutnie nie nadaje się dla kogoś szukającego samochodu do dynamicznej, agresywnej jazdy. Nadwozie ma tendencje do mocnego pochylania się w szybko pokonywanych zakrętach, samochód chętnie „myszkuje” w koleinach i jest relatywnie wrażliwy na podmuchy bocznego wiatru, a przeciętnie skuteczne hamulce sprawiają, że awaryjne hamowania Lodgy to przeżycie, które polecam tylko „kolekcjonerom mocnych wrażeń”. Do kompletu można dodać osiągi, które w testowanym egzemplarzu nie powalają na kolana. 90-konny diesel w aucie o tych gabarytach wymaga trochę planowania strategicznego przed podjęciem manewru wyprzedzania samochodu ciężarowego z naczepą, odwdzięcza się natomiast niskim apetytem na paliwo. Lodgy wyposażona w tą jednostkę napędową, w trasie zadowoli się maksymalnie 6 litrami ON na każde 100 km, zaś w mieście ten wynik wzrasta o niecały litr. Van Dacii wymaga od prowadzącego go kierowcy powściągania emocji i daru przewidywania, co wynika w dużej mierze z prostoty konstrukcji pojazdu i braku wielu skomplikowanych lecz pomocnych rozwiązań technologicznych, jak choćby wielowahaczowe zawieszenie czy skomplikowany układ hamulcowy. Lodgy pomimo, że wyprodukowane w 2014 roku, jeździ jak konstrukcje produkowane w połowie lat 90-tych, nie pozwalając kierowcy na żadne szaleństwa. Ta koncepcja ma jednak też swoje poważne plusy, dla niektórych będące zresztą wiążącymi atutami auta. Nieskomplikowane rozwiązania techniczne owocują stosunkowo dużą bezawaryjnością istotnych elementów pojazdu (psują się głównie drobiazgi), a ceny części zamiennych i koszty serwisu są praktycznie nie do pobicia! Mistrzowie oszczędności z chęcią wybiorą nadal oferowaną jednostkę benzynową 1.6 MPI, rozwijającą moc 84 KM. Silnik świetnie „dogaduje się” z instalacją LPG a z uwagi na sprawdzoną konstrukcję, jest wysoce niezawodny i tani w obsłudze. Co prawda oferowane przez niego osiągi nie porażają, ale jak to mówią, zawsze jest coś za coś.

Podsumowanie

„W mieście ślepców, jednooki jest królem”
Jedno nie ulega wątpliwości, pomimo wszechobecnej przeciętności, Dacia Lodgy jest niewątpliwie królem rodzinnych vanów, przynajmniej w kategorii ceny zakupu i późniejszych kosztów eksploatacji. To doskonała propozycja dla osób, które potrzebują auta o dużych możliwościach przewozowych i ogromnym bagażniku, dysponując przy tym niedużym budżetem. Nawet kiepsko wykończona i z widocznymi niemal na każdym kroku oszczędnościami, Dacia Lodgy bije na głowę konkurentów, nie tylko dlatego, że w jej przedziale cenowym żadnego nie ma! Za cenę nowego Lodgy można kupić jedynie kilkuletnie auto używane, ze znaczkiem któregoś z „renomowanych producentów”. Bez gwarancji, z ryzykiem nieznanej przeszłości, z widmem mniejszych lub większych awarii wynikających z przebiegu i wcześniejszej eksploatacji. Każdy sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie, jaki wybór będzie dla niego lepszy, pozorny „prestiż” czy fabrycznie nowy samochód i gwarancja producenta.