Ford Transit Connect - „dostawczak” udający osobówkę

Dokładnie takie wrażenie możemy odnieść zasiadając w kabinie nowego Forda Transita Connecta. Czy to oznacza, że dostawczy Ford boi się ciężkiej pracy? Nic bardziej mylnego!




 

 

Estetyka zewnętrzna samochodów dostawczych klasy testowanego auta, dla potencjalnych nabywców jest zazwyczaj sprawą drugorzędną. Dla większości z nich taki samochód powinien dobrze jeździć, być bezawaryjny i generować jak najmniejsze koszty eksploatacji. I tyle. Patrząc na dynamicznie zarysowaną, zgodną z polityką stylistyczną firmy, linię przedniej części pojazdu, nie można oprzeć się wrażeniu, że nowy Transit Connect jest autem wyjątkowo ładnym, wyróżniającym się wśród swoich konkurentów. Czas trochę pryska gdy zaczniemy oglądać samochód z boku, linia boczna nadwozia miała zdaje się podkreślać dynamikę pojazdu, przynajmniej tak jest w wersji krótkiej, niestety w testowanym aucie, posiadającym przedłużony rozstaw osi, ostateczny efekt wypada średnio przyjemnie dla oka. Całe szczęście tylna ściana samochodu przywraca spokój duszy oglądającego a szerokie, dwuskrzydłowe drzwi, zdają się niemal samym wyglądem obiecywać łatwy załadunek wszelkich towarów.

Nie szata jednak zdobi małego Transita, tylko to co kryje on w środku

Zwiedzanie testowanego autka zacząłem od kabiny pasażerskiej, przeżywając wyjątkowo pozytywne rozczarowanie, miejsce kierowcy jest równie ładne i przyjemne, jak w każdym modelu osobowym producenta. Nieco futurystyczna stylistyka deski rozdzielczej, nowoczesne zegary, „bajerancka” estetyka fabrycznego audio, znakomicie leżąca w dłoni kierownica i wygodny fotel – na to wszystko może liczyć kierowca „dostawczaka” z pod znaku niebieskiego owalu. Także ergonomia deski rozdzielczej i obsługa przyrządów jest łatwa i intuicyjna. Można za to przyczepić się do jakości użytych we wnętrzu plastików, po samochodzie za ponad 85 000 zł brutto, oczekiwałbym czegoś więcej. Warto też wspomnieć, że okiełznanie wszystkich funkcjonalności fabrycznego radia zajmie nieco czasu, zwłaszcza osobom nie mającym dotąd do czynienia z autami Forda. Na wielką pochwałę zasługują za to lusterka zewnętrzne w aucie, mają dużą powierzchnię i pozwalają na znakomitą obserwację sytuacji drogowej. Lepszych nie spotkałem dotąd w żadnym samochodzie tego typu. Wracajmy jednak z powrotem do słabych stron kabiny, zwłaszcza z punktu widzenia pasażerów auta, niezależnie od tego czy jest tylko jeden czy zdecydowaliśmy się zabrać dwóch. Testowane auto było fabrycznie przystosowane do przewozu 3 osób i taka też adnotacja znalazła się w jego dowodzie rejestracyjnym. Niestety ten pomysł to ergonomiczny niewypał, jeden pasażer z uwagi na konstrukcję prawego fotela, będącego tak naprawdę dwoma mini fotelami w jednym, nie będzie czuł się w tym miejscu szczególnie komfortowo, dwóch pasażerów w tym miejscu „to już tłok”.

Reasumując, trzymiejscowy Transit Connect to chwyt czysto marketingowy, autem da się przewieźć trzech pasażerów ale tylko w awaryjnych sytuacjach i na krótkiej trasie, bo już samo zapięcie się w pasy bezpieczeństwa to czysta ekwilibrystyka.

Teraz przychodzi czas na sprawdzenie, jakimi zdolnościami transportowymi charakteryzuje się nasz niemiecki przewoźnik.  Ponieważ testowane auto to wersja Van L2, przestrzeń ładunkowa jest imponująca, mierząc po linii okien, można nim przewieźć przedmioty o długości do blisko dwóch metrów. Dodatkowo producent zainstalował w przegrodzie oddzielającej przestrzeń pasażerską od ładunkowej specjalną klapę, która umożliwia przewóz podłużnych przedmiotów o długości nawet 3,4 metra! Jedyną niewygodą z mojego punktu widzenia jest dość mocno zakrzywiona linia wspomnianej przegrody, przez co długość przestrzeni ładunkowej jest dużo większa przy podłodze, niż przy suficie.

W krainie słabowitych rumaków

Ford ma w swojej ofercie kilka ciekawych jednostek napędowych, należy do nich bez wątpienia zainstalowany w testowanym egzemplarzu turbodoładowany silnik wysokoprężny 1.6 TDCI o mocy 95 KM. Z nieznanych dla mnie przyczyn, akurat w Transicie Connect ta jednostka napędowa nie spełnia pokładanych w niej oczekiwań. Zapewne ma na to wpływ zestopniowanie skrzyni biegów, auto na pierwszym i drugim biegu charakteryzuje się słabą dynamiką. Sytuację pogarszał dodatkowo fakt, że testowany Transit z dużym opóźnieniem reagował na wciśnięcie pedału gazu. Testowane auto z powodu wspomnianej wady, nie zaskarbia sobie szczególnej sympatii. Duża średnica zawracania także nie pomaga kierowcy w walce z „miejską dżunglą”. Pochwalić mogę za to zawieszenie i hamulce, auto zatrzymuje się bardzo skutecznie a zawieszenie bardzo przezwoicie tłumi wszystkie nierówności.

Rachunek sumienia

Nowy Transit Connect to ciekawy „dostawczak”, w wersji przedłużonej mający duże możliwości przewozowe i wiele innych zalet, o których już wspomniałem. Niestety, nie pozbawiony jest także wad. Gdyby testowany samochód  kosztował tyle co Dacia Dokker VAN, zapewne łatwiej byłoby mi wybaczyć mu jego wady ale przy tej cenie zakupu osobiście oczekiwałbym czegoś więcej niż auto ma do zaoferowania swojemu użytkownikowi.

Samochód został udostępniony do testu przez warszawskiego dealera Forda – firmę Bemo Motors www.bemo-motors.pl