NISSAN QASHQAI dci 130 TEKNA – skazany na sukces

nissan qashqai
W 2006 roku, podczas Salonu Samochodowego w Paryżu zadebiutowała pierwsza generacja Nissana Qashqaia. Nikt nie spodziewał się wówczas zapewne, jak wielki sukces sprzedażowy odniesie ten model! Przez samego producenta ulokowany w klasie crossoverów, wówczas dopiero raczkującej, dziś ogromnie popularnej, stał się na lata niekwestionowanym władcą swojego segmentu. Konkurenci mogli co najwyżej powąchać spaliny kolejnych Qashqai, tłumnie opuszczających salony sprzedaży aut japońskiej marki. Taki sukces poprzednika to zawsze wielkie wyzwanie dla każdego sukcesora. Niespełna dwa lata temu świat po raz pierwszy ujrzał drugą generację Qashqaia. Czy nowy model jest w stanie zaspokoić rozbudzone apetyty nabywców jeszcze lepiej od poprzednika?



Nadwozie

Podoba się wszystkim
Porównanie stylistyki nadwozia Qashqaia do jego poprzednika wydaje się być nieuchronne. Pierwsza generacja modelu w momencie swojego debiutu charakteryzowała się stylistyką uznawaną za odważną, bohater naszego testu jest także bez wątpienia autem ultranowoczesnym stylistycznie. Odważna i dynamiczna linia nadwozia, pełna wizualnych atrybutów aut, które nie boją się zjazdu z utwardzonej drogi, budzi zaufanie i robi znakomite wrażenie.
Lampy przednie o dużej powierzchni zapewniają doskonałe oświetlenie drogi przed samochodem, muskularne błotniki auta sprawiają bardzo „bojowe” wrażenie, a z pozoru niewielkie boczne szyby, zapewniają kierowcy całkiem niezłą widoczność. Także z tyłu widać konsekwencję projektantów w narysowaniu atrakcyjnego dla oka nadwozia. Wysoko umieszczone tylne lampy i spojler nad tylną szybą są zwieńczeniem dynamicznej linii auta.
Pamiętać trzeba jednak, że nie tylko walory estetyczne auta bliskie będą jego potencjalnym użytkownikom. Bez praktyczności atrakcyjność w takim aucie nie zda się na nic! Na szczęście w tej dziedzinie nowy Qashqai niedaleko ma do ideału. Zacznijmy zatem od tego, co nie do końca podobało nam się w czasie testu, a jest to rzecz błaha – brak amortyzatora (lub amortyzatorów) podtrzymujących pokrywę silnika przy jej otwieraniu. Takie wyposażenie to coraz częściej standard, szczególnie w samochodach kosztujących powyżej 100 tysięcy złotych. Brak tego drobiazgu przyszło nam odczuć szczególnie dotkliwie w bardzo upalny dzień, gdy podnosząc maskę, niemal poparzyliśmy sobie palce próbując rozłożyć rozgrzany do granic możliwości fabryczny pręt, służący do podtrzymywania pokrywy. Można oczywiście tłumaczyć, że producent jest przekonany o wysokiej niezawodności swojego produktu i w ogóle nie przewiduje jakichkolwiek awarii w nowym Qashqaiu. Oby tak było ale przecież czasem trzeba uzupełnić zbiorniczek płynu do spryskiwaczy…
Poza tym małym zgrzytem, dalej jest już tylko lepiej. Lusterka zewnętrzne o dużej powierzchni zapewniają doskonałą widoczność do tyłu. Szeroko otwierające się drzwi, zapewniają wygodne wsiadanie zarówno na przednie siedzenia, jak i tylną kanapę. Zwieńczeniem całości jest duża tylna pokrywa, która nie tylko gwarantuje dobry dostęp do przestrzeni bagażowej, ale też unosi się na tyle wysoko, że nawet osoby o wzroście powyżej 190 cm nie ryzykują urazów głowy przy pakowaniu bagażu. Ze swoim wyglądem i „bogactwem wnętrza”, Qashqai jest gotowy do walki o dominację w tym segmencie.

Wnętrze

W krainie dobrej jakości.

Wnętrze nowego Qashqaia nie jest może całkowicie bez zarzutu, natomiast jednego nie można mu odmówić, materiały użyte do jego wykończenia są znakomitej jakości.
Nie dotyczy to tylko plastików, których słaba jakość w wielu autach jest plagą obecnych czasów. Zaskakuje także pierwszorzędna skóra, użyta do obszycia kierownicy i tapicerka foteli, stanowiąca połączenie skóry licowej i alcantary. Zastrzeżenie można mieć chyba tylko do tego, że bardzo jasna tapicerka foteli w testowanym egzemplarzu, relatywnie szybko się brudzi. Na szczęście, nabywca auta może wybrać także ciemną tapicerkę tego samego rodzaju.
Atrakcyjność wizualna foteli idzie w parze z ich wygodą, przynajmniej dla pasażerów przednich siedzeń. Tu widać duży postęp w porównaniu do poprzednika, fotele są jeszcze wygodniejsze i nawet dalekie podróże nie straszne są osobom, które na nich zasiadają. Niestety, tego samego nie można powiedzieć o miejscach na tylnej kanapie. Siedzisko kanapy jest niezbyt dobrze wyprofilowane i nawet osoby średniego wzrostu, nie mogą liczyć na dobre i wygodne podparcie dla ud. Także ilość miejsca na nogi dla pasażerów podróżujących z tyłu jest zaledwie przeciętna. W czasie krótkich podróży nikt nie odczuje dyskomfortu związanego z tymi wadami, jednak długie wojaże nieprzyjemnie mogą o tym przypomnieć.

Brak osobnego nawiewu na tylną kanapę także nie pomoże pasażerom w komfortowym odbywaniu podróży, na osłodę w rozkładanym podłokietniku tylnej kanapy znajdą oni dwa poręczne uchwyty na napoje. Wszelkie drobiazgi osoby podróżujące na tylnej kanapie mogą ulokować w kieszeniach umieszczonych w drzwiach lub w kieszeniach umieszczonych na oparciach przednich foteli.

Inżynierowie projektujący auto wyraźnie dużą uwagę przykładali do ergonomii i praktyczności w służbie jego pasażerów. Dowodem jest choćby dwupoziomowy schowek w podłokietniku przednim, górny – niewielki na drobiazgi i dolny – przepastny i dodatkowo wyposażony gniazda USB, AUX i zapalniczki. Schowek w desce rozdzielczej przed pasażerem również zachwyca swoją pojemnością.
Najważniejszym miejscem w samochodzie jest zazwyczaj „miejsce pracy” kierowcy, tu do Qashqaia trudno mieć zastrzeżenia. Kierownica jest wygodna i bardzo poręczna, przyciski na desce rozdzielczej rozmieszczono dość intuicyjnie i opanowanie ich obsługi nie nastręcza użytkownikowi kłopotu. Także ekran dotykowy zastosowany w aucie jest dobrej jakości i ma wystarczającą czułość. Automatyczna klimatyzacja dwustrefowa jest dość wydajna, co w pewnym stopniu rekompensuje brak oddzielnego nawiewu na tylną kanapę.
Testowany egzemplarz został przez producenta wyposażony niemal we wszystko, co może znaleźć się w tym modelu. Dzięki temu mieliśmy okazję przekonać się, że zarówno asystent zmiany pasa ruchu, jak i kamera 360° czy system rozpoznający znaki drogowe, działają bez zarzutu, przekazując kierowcy informacje w sposób intuicyjny.
Na deser zostawiliśmy sobie bagażnik auta…
…po części dlatego, że trochę nas rozczarował. Objętość 401 litrów w crossoverze klasy kompakt nie jest wynikiem rzucającym na kolana. Mówiąc szczerze, patrząc na auto z zewnątrz, oczekiwaliśmy czegoś więcej! Dodatkowo denerwuje fakt, że niezależnie od tego, czy nasz Qashqai ma napęd na oś przednią czy na obie osie, pojemność przestrzeni bagażowej się nie zmienia. Trzeba oddać konstruktorom auta nieco sprawiedliwości – bagażnik nie jest może przesadnie obszerny, ale na szczęście jest chociaż dość praktyczny. W przestrzeni bagażowej przewidziano wieszak na zakupy, podwójną (wyjmowaną) podłogę bagażnika, gumowy uchwyt pozwalający skutecznie przymocować np. gaśnicę i dwa praktyczne zagłębienia na mniejsze przedmioty. Nie udało nam się za to znaleźć uchwytów do zamocowania bagażu, przynajmniej w okolicach oparcia tylnej kanapy. Jeśli producent nie ukrył ich wyjątkowo sprytnie pozostaje wysnuć wniosek, że dwa uchwyty zamontowane przy progu załadunkowym to chyba trochę za mało.

Zawieszenie i układ napędowy

Pewnie i komfortowo
Wnikliwa lektura cennika nowego Qashqaia pozwala wyciągnąć pierwsze wnioski – klient może wybierać spośród 4 dostępnych typów jednostki napędowej, dwóch benzynowych i dwóch wysokoprężnych. Moc silników zastosowanych w modelu waha się w przedziale od 110 KM w najsłabszym dieslu 1.5 DCI do 160 KM w topowej jednostce benzynowej o pojemności 1.6 litra. Nabywcy mogą zdecydować się na manualną 6-biegową przekładnię lub wybrać odmianę wyposażoną w automatyczną skrzynię nazwaną Xtronic. Opcjonalny napęd 4x4 dostępny jest tylko z silnikiem 1.6 DCI o mocy 130 KM. Do testu otrzymaliśmy właśnie takie auto.
Na początek warto zatem wspomnieć o istocie funkcjonowania napędu na 4 koła w aucie. Stały napęd 4x4, załączany jest elektronicznie przy pomocy przycisku na desce rozdzielczej. Dzięki niemu łatwiej pokonamy autem trudniejsze odcinki niekoniecznie utwardzonej drogi. Przydatny okaże się także w zimie. Należy jednak pamiętać, że po załączeniu stałego napędu, każde przekroczenie prędkości 40 km/h powoduje automatyczne odłączenie napędu na tylną oś. Napęd na tylną oś w określonych sytuacjach potrafi także załączyć się bez ingerencji kierowcy. Komputer sterujący rozdziałem napędu pomiędzy osie, w określonych sytuacjach jest w stanie automatycznie przenieść do 50% momentu obrotowego na tylną oś, w celu utrzymania odpowiedniej trakcji… oczywiście w granicach narzuconych przez fizykę!
Zamontowany pod maską testowego Qashqaia silnik 1.6 DCI 130 KM połączono z manualną przekładnią o sześciu przełożeniach do jazdy do przodu. Taka jednostka napędowa zapewnia ważącemu niespełna 1,5 tony Qashqaiowi wystarczającą dynamikę. Przyspieszenie od 0 do 100 km na poziomie 10,5 sekundy nie czyni może z auta wyścigówki, ale nie daje też szczególnych powodów do wstydu. Spalanie w cyklu mieszanym określane jest przez producenta na 4,9 litra ON na 100 kilometrów. W ruchu miejskim Qashqai z tym silnikiem podobno zadowala się 5,6 litrami oleju napędowego na każde 100 kilometrów. Podobno, bo osiągnięcie takiego wyniku w warunkach warszawskiego ruchu ulicznego, zdaje się być czymś z pogranicza science-fiction. Realne spalanie uzyskane w czasie testu w warunkach miejskich oscylowało w granicach 7,6-8,2 litra na 100 km. Użycie trybu ECO zbijało ten wynik o ok. 0,5 litra. Nie ma co jednak Qashqaia oceniać zbyt pochopnie. Większość jego konkurentów, o podobnej masie i gabarytach w porównywalnych warunkach eksploatacji, spala dokładnie tyle samo paliwa lub więcej. To co producenci tych aut wypisują w folderach reklamowych, także ma się nijak do rzeczywistości. Wracając zaś do naszego bohatera, „punktuje” on dopiero w czasie jazdy pozamiejskiej. Przy utrzymywaniu stałej prędkości na poziomie 90-100 km/h i wykorzystywaniu przycisku ECO, osiągnięcie średniego spalania zbliżonego do 5l/100 km nie stanowi większego problemu.
Sam silnik 1.6 DCI odznacza się dość dobrą kulturą pracy, co czyni przyjemnym podróżowanie Qashqaiem, nawet przy długotrwałym utrzymywaniu „prędkości autostradowych”. Na dużą pochwałę zasługuje praca skrzyni biegów. Poszczególne biegi są dokładnie tam, gdzie powinniśmy się ich spodziewać, a samo ich załączanie przebiega bez jakichkolwiek problemów. Dla samej przyjemności zmiany biegów jaką oferuje skrzynia manualna w Qashqaiu, warto kupić ten samochód!
Także podwozie auta nas nie rozczarowało, zawieszenie zapewnia znakomitą jakość tłumienia nierówności, a jednocześnie zostało tak zestrojone, że Qashqai znakomicie prowadzi się także na krętych i wymagających drogach. Od dobrego zawieszenia nie odstaje też jakość hamulców – są bardzo skuteczne i dobrze radzą sobie z tym sporym crossoverem.

Podsumowanie

Nissan Qashqai drugiej generacji to auto naprawdę dopracowane, którego zalety zdecydowanie górują nad wadami. Spodoba się bez wątpienia użytkownikom aut poprzedniej generacji, ale też łatwo podbije serca nowych, nie związanych dotąd z marką użytkowników. Ma wystarczającą ilość miejsca dla podróżujących w środku i dla ich bagażu, ma satysfakcjonujące osiągi i bardzo dobry układ jezdny. Jakość wykończenia wnętrza wzbudza pozytywne emocje, podobnie jak jego ergonomia. Po stronie wad stoi przede wszystkim cena auta, za wersję bazową trzeba na polskim rynku zapłacić blisko 75 tysięcy złotych. Egzemplarz wyposażony tak jak auto testowy, wymaga wysupłania z portfela już blisko 130 tysięcy! Na pewno auto jest warte swojej ceny, ale w naszych realiach taka kwota nadal jest niedostępna dla większości nabywców aut…