Renault Kadjar – orientalny przystojniak

kadjar test
Choć orientalny jest przede wszystkim z nazwy, która bez wątpienia niesie ze sobą ulotny powiew egzotyki, to urody nie sposób mu odmówić. Korzenie orientalnej nazwy zostały wytłumaczone przez francuski koncern przy okazji premiery, któż jednak by tą skomplikowaną retorykę spamiętał? Najważniejsze, że auto wpada w oko a nazwa, wbrew początkowym obawom, wcale nie kaleczy uszu. Do naszej redakcji trafił znakomicie wyposażony Kadjar w wersji BOSE z silnikiem 1.6 dCi o mocy 130 KM, sześciobiegową skrzynią manualną i dołączanym elektronicznie napędem na obie osie. Tak bogato wyposażony Kadjar wymaga wydania ponad 125 tyś. złotych. Co francuski crossover oferuje swoim użytkownikom w zamian?

 

Nadwozie

Warto powtórzyć jeszcze raz – stylistycznie Kadjar jest udanym autem o ponadprzeciętnie dużej urodzie, przyciąga wzrok przechodniów podobnie do swojego mniejszego kuzyna – Captura. Stylistom Renault szczególnie udał się przód nadwozia z dużymi lampami przypominającymi oczy drapieżnego kota. Pochwały wymaga także projekt bocznej linii nadwozia, designerom udało się połączyć odważną i agresywną linię z odrobiną praktyczności – tylne okienka w słupku C zapewniają jakąkolwiek widoczność – to w najnowszych crossoverach rzecz niebywała! Niestety, atrakcyjna stylistyka ma też swoje wady – „muskularne” błotniki przednie i tylne, na pewno nie ułatwią parkowania Kadjara w „miejskiej dżungli”. Asystent parkowania powinien być w tym aucie wyposażeniem standardowym nawet w najuboższej wersji, warto wziąć to pod uwagę przy planowaniu zakupu, nawet będąc całkiem wprawnym kierowcą. W przeciwnym razie precyzyjne manewry tym kompaktowym crossoverem mogą okazać się męczące i wymagające dużego skupienia. Warto natomiast docenić łatwość wsiadania przez szeroko otwierające się drzwi, zarówno przednie, jak i tylne. O łatwości załadunku bagażu nie warto nawet nic pisać – jak we wszystkich tego typu autach, wysokość progu załadunkowego bagażnika nie rozpieszcza. Wożenie ciężkich przedmiotów w bagażniku polecamy tylko osobom młodym i o zdrowym kręgosłupie… chyba, że ktoś wszędzie chodzi z własnymi tragarzami.

Wnętrze

Wnętrze Nowoczesne i miłe dla oka. Nie wszyscy konkurenci mogą zaimponować ładnym i ciekawym wzornictwem… a Kadjar? Kadjar sobie radzi, proszę Państwa! Deska rozdzielcza sprawia wrażenie solidnej, dodatkowo przekonując do siebie dobrej jakości plastikiem. Ergonomia umieszczenia poszczególnych przycisków także nie budzi poważniejszych zastrzeżeń. Smaku całości dodają wykończenia o fakturze carbonu czy centralny głośnik z logotypem BOSE. Szeroki tunel środkowy mieści lewarek zmiany biegów, 2 zagłębienia na kubki lub puszki z napojami przycisk elektrycznego hamulca postojowego, pokrętło zmiany trybu napędu i wygodny podłokietnik z funkcjonalnym schowkiem w środku. Czegóż chcieć więcej? Chyba tylko wygodnych foteli z bardzo dobrym podparciem bocznym – a takie właśnie odnaleźliśmy w testowanym Kadjarze. Także czytelność zegarów nie budziła negatywnych uwag. 

Czy zatem Kadjar dysponuje wnętrzem idealnym? Szczerze mówiąc na tym idyllicznym obrazku jest niewielka skaza – ilość miejsca na nogi dla pasażerów podróżujących na tylnej kanapie jest zaledwie wystarczająca i stwierdzenie to nie dotyczy osób wysokich, a najwyżej tych średniego wzrostu. Nie radzimy zatem zabierać w dalekie podróże na tylnej kanapie długonogich modelek, raczej nie będą zachwycone. W razie takiej konieczności, można próbować „ratować się” otwarciem panoramicznego szklanego dachu, aby zająć je oglądaniem nieba. Jeśli dzień będzie odpowiednio piękny jest szansa, że zapomną ponarzekać na brak możliwości wygodnego zajęcia miejsca. Doskonałym pomysłem będzie natomiast złożenie tylnej kanapy (można to uczynić dosłownie jednym pociągnięciem za odpowiednią dźwignię) i upchnięcie w powstałej przestrzeni dwóch rowerów czy kilku mebli z dziecinnego pokoju. Standardowa objętość bagażnika Kadjara, wynosząca 472l, lokuje go wśród konkurentów pośrodku stawki. Natomiast po złożeniu kanapy, uzyskujemy solidny kawał przestrzeni, która aż prosi się aby ją wypełnić wszelakim dobrem. Jeśli zaś złapiemy gumę i najdzie nas chęć na wymianę koła – srodze się rozczarujemy. Po podniesieniu wykładziny bagażnika, znajdziemy tylko zestaw do naprawy opon z elektrycznym „kompresorkiem” oraz słusznych rozmiarów głośnik basowy, sygnowany logiem BOSE.

Duży plus testowanego auta to pełnowymiarowe koło zapasowe w bagażniku. W samochodzie wyposażonym w napęd 4x4 i mogącym nie tylko w teorii zjechać z utwardzonej drogi, tak popularny obecnie zestaw do naprawy opon z kompresorem okazuje się często zbędnym gadżetem. W 500X nawet w przypadku przecięcia opony, kierowca nie zostanie na przysłowiowym „lodzie” i jeśli tylko potrafi obsłużyć podnośnik i klucz do kół, będzie mógł kontynuować „offroadowe” podboje.

Zawieszenie i układ napędowy

Warto zacząć od najsłabszego naszym zdaniem ogniwa w tym aucie, czyli jego silnika. Najsłabszego w dosłownym tego słowa znaczeniu, bo o ile silniki dCi nowej generacji cieszą się dobrą renomą jeśli chodzi o bezawaryjność i odznaczają dość niskim apetytem na paliwo, to jednak 130 KM w aucie pokroju Kadjara nie zawsze będzie wartością wystarczającą. 
Niestety, mimo szczerych chęci, nabywca (póki co) nie może liczyć na jakąkolwiek alternatywę – jednostka 1.6 dCi 130 KM jest obecnie najmocniejszym dieslem oferowanym w modelu na polskim rynku. Kadjar z tym silnikiem w żadnym wypadku nie jest zawalidrogą ale też rekordu toru na Nürburgring nie pobije. Pewną rekompensatą jest za to znakomicie zestopniowana i miękko pracująca skrzynia biegów no i spalanie auta. W trybie ECO, podróżując drogą krajową i starając się utrzymać w miarę stałą prędkość w granicach 80-90 km/h możemy być pewni, że nasz Kadjar będzie potrzebował mniej niż 4,5 litra ON na przebycie 100 kilometrów. To bardzo dobry wynik, charakterystyczny raczej dla aut miejskich, niż sporych gabarytów crossovera. Zawieszenie Kadjara bardzo dobrze sprawdza się na utwardzonej nawierzchni – szybko i chętnie pokonuje zakręty, jednocześnie zapewniając bardzo dobry komfort podróżowania na długich, autostradowych odcinkach. Po zjeździe z utwardzonego szlaku, francuski crossover nadal radzi sobie dobrze, także za sprawą dość dużego prześwitu, tym niemniej pasażerowie mają okazję przekonać się, że w warunkach prawie „offroadowych”, zawieszenie robi się mocno akustyczne i dość głośno dobija na nierównościach. O napędzie 4x4, bliźniaczym do Nissana, pisaliśmy już przy okazji niedawnego testu Qashqaia. Zatem nie ma chyba potrzeby się powtarzać. Pamiętamy za to, aby pochwalić bardzo skuteczne hamulce, które znakomicie zatrzymują Kadjara i pomagają wyjść z opresji, nawet w trudnych sytuacjach na drodze.

Podsumowanie

Renault Kadjar jawi nam się jako najładniejszy wśród swoich bezpośrednich konkurentów. „Bratobójczej” walki z Qashqaiem raczej nie podejmie, bo za Qashqaiem stoi sukces pierwszej generacji tego modelu ale jest solidnym kandydatem co najmniej na drugie miejsce „na pudle” w swoim segmencie. Jest ładny, dopracowany, dobrze wykończony i na dodatek – bardzo dobrze się nim podróżuje. Jeśli tylko ktoś posiada zbędne ponad 120 tyś. zł, Kadjar będzie całkiem fajnym pomysłem na ich wydanie.
Test przeprowadzony dzięki uprzejmości Renault Polska Sp. z o.o.