Berlin zza kierownicy Trabanta

Berlin to całkiem ciekawe miasto, które swoim urokiem przyciąga rokrocznie miliony turystów. Jednym ze najważniejszych punktów na szlaku szanującego się turysty, jest oczywiście słynny „Checkpoint Charlie”, pamiątka z czasów tzw. „zimnej wojny”, jedno z najbardziej znanych przejść granicznych pomiędzy Berlinem Wschodnim w dawnym NRD, a Berlinem Zachodnim. Decyzją władz NRD, przejście graniczne było przeznaczone wyłącznie dla cudzoziemców – turystów z poza Niemiec oraz personelu dyplomatycznego. Po stronie RFN przez cały okres istnienia tzw. „żelaznej kurtyny” służbę na przejściu granicznym pełnili żołnierze „sił alianckich”, czyli USA, Francji i Wielkiej Brytanii. 

Dziś „Checkpoint Charlie” to przede wszystkim miejsce do wykonania pamiątkowej fotografii z Berlina i wspomnienie minionych lat. Jeśli jednak owo wspomnienie nie jest dla turysty dostatecznie intensywne, bez problemu może je „okrasić” charakterystycznym zapachem spalin z dwutaktowego silnika!
 
Zaledwie kilkadziesiąt metrów od wspomnianego legendarnego przejścia granicznego, przy spokojnej ulicy Zimmerstrasse, otworzyło niedawno swoje podwoje Muzeum Trabanta, które prócz możliwości obejrzenia na żywo wszystkich najciekawszych modeli i odmian DDR-owskiej „mydelniczki”, proponuje także opcję zwiedzenia Berlina za sterami tego niezwykłego pojazdu!
 
Miłośnicy oglądania (i niższych kosztów) z pewnością ograniczą się do wizyty w „Trabi Museum”, gdzie za jedyne 2 Euro od osoby, będą mogli obejrzeć niemal wszystkie ciekawe odmiany i wersje Trabanta (i jego poprzedników), w tym odmianę wojskową, „rekreacyjno-pseudoterenowego” Trampa, replikę radiowozu VolksPolizei, wersję rajdową czy wreszcie pierwszy egzemplarz modelu wyposażonego w silnik od Volkswagena Polo – 1.1.
 
Samochody to nie wszystko, regały ustawione tu i ówdzie w tym niewielkim muzeum, przepełnione są wszelkim dobrem, pamiętającym czasy siermiężnego komunizmu: modele samochodów, stare radia, telewizory, oryginalne prospekty Trabantów itp.  Uwagę najmłodszych z pewnością przykuje wystawiona w witrynie muzeum makieta, nawiązująca do dawnego zakładu produkującego Trabanty we wschodnioniemieckim Zwickau, oczywiście z krążącymi po niej kilkoma zestawami kolejek elektrycznych. Jak to zwykle ma miejsce w Niemczech, na wychodzących czeka obficie zaopatrzony w „trabanciarskie” gadżety sklepik, gdzie mogą oni zakupić pamiątki związane z Trabi World i tym zacnym pojazdem (koszulki, modele, kubki, albumy itd.) a sympatyczny sprzedawca, bardzo dobrze włada także językiem angielskim i z chęcią dorzuca do zakupów drobne upominki.
 
Dla chcących rozstać się z nieco większą ilością gotówki, dostępne jest „Trabi Safari”, pozwalające zobaczyć wybrane atrakcje Berlina zza szyb jednego z ponad 100 w pełni sprawnych i dostępnych dla turystów Trabantów. Organizatorzy przygotowali kilka wariantów tras, czas trwania przejażdżki to 70 lub 130 minut, a koszt na jedną osobę waha się od 30 do 90 Euro, w zależności od ilości osób w pojeździe.
 
Szczegóły dotyczące lokalizacji i pełnej oferty znajdziecie Państwo na stronie internetowej: http://www.trabi-world.com/
 

 

Archiwum Strefy Klasyki